Najpierw jest blysk. Cienki paznokiec światla na nowej sk rze. Niby nic-odbicie lampy, przypadek. A jednak to lśnienie wraca. Zawsze tam, gdzie nie powinno.
Mateusz wraca do domu, w kt rym p lki znają jego dlonie lepiej niż on sam. Paruje herbata, kapie kran, telewizor m wi szeptem o rzeczach, kt re wydarzyly się gdzie indziej. Tyle że "gdzie indziej" jakoś dziwnie przylega do tej ulicy. Do tej garbarni za torami, co dymi nawet w święta. Do torebki z wystawy, gladkiej jak obietnica, cichej jak modlitwa.
Sk ra pamięta dlonie. Pamięta też to, co przy niej bylo m wione. Slowa wsiąkają, a potem wychodzą-nie glosem, tylko polyskiem. Najpierw w sklepie. Potem w sypialni. Na końcu w miejscach, w kt rych nikt nie powinien widziec wlasnej twarzy.
Miasto udaje, że nie widzi. Sprzedawca zna odpowiedzi, ale nie sprzedaje ich na paragon. W garbarni bębny chodzą nawet nocą. A Mateusz zadaje pytanie, kt rego nie chce zadac co tak naprawdę nosimy przy sercu, kiedy luksus uklada się miękko na ramieniu?
"Mistrz Garbarstwa" to opowieśc o cenie, kt rej nie placi się pieniędzmi. O świetle, kt re nie grzeje. O lśnieniu, kt re nie pyta o zgodę. O tym, że najgorsze sekrety nie krzyczą-one blyszczą. I trudno od nich oderwac wzrok.