Apokalipsa nie musi krzyczec. Czasem tylko szepcze: kochaj mnie, zanim zniknę.
Po katastrofie w Czarnobylu, w martwej elektrowni, budzą się dwoje ludzi: Ilja i Sonia. Nie wiedzą, czy ktokolwiek jeszcze oddycha poza tymi ścianami. Nie wiedzą nawet, czy ich wlasne życie jest czymś więcej niż odruchem ciala. Ale czują. I nagle to czucie staje się jedyną rzeczą prawdziwą.
"Milośc w rdzeniu" to dramat o końcu świata, kt ry nie wybucha w fajerwerkach, tylko gaśnie powoli: w ciszy, w rdzy, w promieniowaniu. To opowieśc o uczuciu, kt re nie obiecuje przyszlości, bo przyszlości już nie ma. Zostaje tylko obecnośc. Dotyk, kt ry nie ratuje, ale nie pozwala odejśc w samotności. Rozmowy brzmiące jak modlitwy, choc nie ma już ani kościol w, ani Boga z plakatu, ani ludzi, kt rzy mogliby potwierdzic sens.
Z każdą sceną Ilja i Sonia są bliżej śmierci, a jednocześnie bliżej siebie. Przemijanie staje się ich rytualem. Czulośc ostatnią formą wiary. A rdzeń miejscem, w kt rym ślub i pogrzeb mają ten sam oddech.
To książka, kt ra zostawia w czytelniku cieplo i pustkę naraz, i jedno zdanie, kt re wraca jak echo:
Jeszcze byla ciepla.